Wpisy

  • poniedziałek, 06 lutego 2012
    • Prawdziwość nieprawdziwości, albo akwarium w pokoju.

      Każdy człowiek przybył kiedyś z nieistnienia i do nieistnienia powróci. Jeżeli nieistnienie nie istnieje nie mogło ono stworzyć człowieka jedyną jego możnością było by stworzenie czegoś co by prawdziwie nie istniało. Różne religie zostały stworzone po to aby schować nieistnienie albo podważyć jego prawdziwość ponieważ w takich systemach musimy je przyjmować na wiarę. Świat fizyczny to pewien stan aktywności nieistnienia jeden z wielu jego stanów, ale jako jedyny dostrzegalny przez większość ludzi. Ośmieszając coś czego nie ma, ośmieszamy sami siebie, bo to nasza matka która nas wymyśliła. Która nam  nakazuje odejść by powrócić , wrócić by odejść dopóki nie nauczymy zwracać i rozciągać swej świadomości na inne punkty jej nieistnienia jako złudzenia a faktu bycia i tworzenia. Te fakty możemy  transmutować to naszej rzeczywistości np. za pomocą fizyki kwantowej , hiperfizyki. Nieważne jak  będziemy ją nazywać, ważne żeby być świadomym przekładni którą można wykorzystać jako portal emigracyjny do opuszczenia zamkniętego punktu świadomości. Możemy połączyć  ciasny zamknięty środek tego punktu realności z energią i świadomością innych punktów nieistnienia. Możemy też się śmiać zajmować się religiami, czarami i zabawą w chowanego……. A ku ku :) .

      Każdy początek jest końcowym stadium poprzedniego punktu świadomości jego śmiercią a w zasadzie narodzinami w kategoriach ewolucji i transmutacji .Nasza świadomość powinna stanowić przeciwność stałości. Zabijając własne ego jako wytwór człowieczeństwa w stanie realności, ucieczki przed strachem i przygniatającą wielkością nieskończoności nieistnienia a szukaniem skali do przedstawienia swojej domniemanej wielkości. Natomiast w skali nieskończoności jesteśmy na tyle małym punktem że mamy otwartą teoretycznie drogą do korzystania z wszystkich punktów nieistnienia ponieważ nasza aktywność nie może w żadnym stopniu wpłynąć na nieskończoność, czyli jest w całości pomijalna. I to jest bardzo piękne nie mogąc na nic oddziaływać  automatycznie mamy nieograniczone możliwości kreacji własnej świadomości w całej nieskończoności. Oczywiście na ile sobie w przyszłości pozwolimy  jako leniwe i lękliwe jednostki prześladowane przez własne ego oraz ego całego systemu życia na ziemi.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 lutego 2012 15:14
  • wtorek, 25 października 2011
    • Cela fizyczności

      Takie proste fikcyjne opowiadanko ponieważ jestem w sumie normalnym człowiekiem prowadzącym równolegle wiele tez kandydytujących do prawdziwego rozwiązania rzeczywistości i fikcji dlatego żadnej z nich nie wykluczam ani nie uznaję za prawdziwą, zrozumienie  znaczy zaakceptować stan chwili obecnej bez przywiązywania do tego większej uwagi, ponieważ jutro ten stan będzie już innym stanem jednym z wielu ze stanów nieskończoności.

      Pomieszczenie były otoczone z czterech stron białymi, w pół przezroczystymi ścianami za których prześwitywało jasne światło. W środku była pewna forma inteligentnej energii,  nad nią unosiłem się ja jako świadomość. Wokoło panowała cisza, stan był stały i monotonny stanowił odpowiednik wieczności i pewnego przystanku w rozwoju ewolucji.  Obserwowałem cząstkę energii znajdującej się pode mną w zarysie pomieszczenia, równocześnie czując  że dla tego insekta energetycznego stanowi szczelną zamkniętą całość, wiedziałem także że nie ma tak otwartej świadomości żeby odebrać jakikolwiek aspekt mojej obecności.  

      - Albercik,  Albercik!

      Odebrałem falę wibracji. To była moja cząstka światłości wysłannik od rady starszych energii. Kurcze nigdy nie wiedziałem kiedy się zjawia, analogiczna moja świadomość była zamknięta do wymiaru częstotliwości świetlistego wysłannika.

      - Jak Ci się podoba twój nowy akumulatorek

      Rzucił radosną wibracją.

      - Dużo się naharujesz za nim wyprowadzisz go z ludzi na porządną energię ale co się ubawisz to twoje. Pamiętaj program „Fizyczność” w tej przestrzeni dobiega końca, co się nie rozwija, to się cofa jesteśmy przygotowani na no nowy system, tak że twój akumulatorek musi zapierdal… na  wysokich obrotach góra kilkaset wcieleń, a nie kilka tysięcy i musi rozwinąć swoją formę jako świadomość, no ale oczywiście miłość przede wszystkim.

      Znowu odebrałem wibrację wesołości.

      - Ok, ale czy jego procesor energetyczny to przetrzyma.

      Rzuciłem wibracją która zaistniała w mojej świadomości.

      - już ty się nie martw mamy odpowiednie testy, jakby co to może liczyć na turbodoładowanie, ale nie za często my mamy uczyć rozwoju a nie stanowić pomoc społeczną.

      - wydaje się coraz bardziej ograniczony.

      - został przyporządkowany do zmiennej zapłodnienia a uwierz mi łatwo nie było jego przyszła matka bardzo oporna w tych sprawach sztuka, ale wprowadziliśmy małego wirusika pod postacią alkoholu i cyk, cyk a tu taka niespodzianka, no ale wiesz tam na ziemi mało się dzieje w końcu to tylko stary program fizyczności, a te ziemskie akumulatorki są mało jarzące ale od czego mają doskonałych nauczycieli.

      Fala radości mojego przewodnika powiększała swe rozmiary.

      - Dobra Albercik, my tu gadu, gadu a tam rozwarcie na trzy palcie, załóż koledze blokadę świadomości żeby jakieś szopki nie odstawił i nie zaczął od razu gadać w jakimś języku z poprzedniej reinkarnacji, później trzeba było by znów przeprowadzić zabieg kasowania zbiorowej pamięci a to procesik precyzyjny i wiesz zawsze można coś spierdol.. czyli po prostu popsuć. No to do roboty Albercik i wracaj do nas szybko.

      Znikając przesłał mi wibrację kopnięcia na szczęście. Miałem mieszane uczucia zabierając się do pracy nad wcieleniem mojego akumulatorka i pracy z programem fizyczności. Program polegał nad powiązaniem w całość różnych rodzajów ograniczeń i tworzeniem fikcji za fikcją i obserwacji na ile mocno akumulatorki dają się im zdominować oraz odbierają je jako rzeczywistość.  W sumie praca odpowiedzialna, ale za to jaka zabawna. Czas więc przystąpić do dzieła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Cela fizyczności”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 października 2011 01:02
  • poniedziałek, 19 września 2011
    • Umarł Maciek, umarł, już leży na desce. Gdyby mu zagrali to podskoczył by jeszcze. Heeej!

      Generalne polityka mnie nie interesuje, jest to pewien system który musi pozostać stały i niezmienny aby funkcjonował.  Jedynie bawi  mnie że ludzie  odbierają go dosłownie, koncentrując się na realności kreowanego atrakcyjnego ubrania całkiem smutnego i skąpego stwora kryjącego się pod zawartością znaczenia formułek - polityka i politycy. Podniecamy się następnymi wyborami jakby to zdarzenie mogło cokolwiek zmienić w życiu ludzi. W skrócie polityka oparta jest na dwóch przykazaniach, oraz na ich pochodnych dotyczących utrzymania jak w najlepszym stanie aparatu państwowego.

      1. Dostać się na szczyt.
      2.  Utrzymać się tam jak najdłużej, ile się da.

      Polityka jest balansowaniem na  krawędzi po między maksymalnym odessaniem społeczeństwa na korzyść struktury państwa a wyhamowaniem  w ostatnie chwili przed przeszkodą, czyli nim „prosty lud” się na tyle zirytuje że zacznie strajkować  i wyjdzie na ulicę. Jeżeli to się nie uda wtedy pałeczkę przejmą koledzy z sąsiedniej ławki, którzy chcąc czy nie chcąc muszą realizować dalej te same założenia (tylko inaczej ubrane) bo takie są prawa kiedyś wymyślonego przez ludzi fikcyjnego sytemu, który od momentu jego akceptacji i uwierzenia w jego celowość i prawdziwość stał się i jest jak najbardziej realnym stworem społecznym.

      Żeby było śmieszniej jego niezmienności,  gwarancji braku zmian pilnuje całe społeczeństwo czyli my sami. Wiadomo kto może wygrać wybory jedna opcja lub druga która jest gwarantem jak najmniejszych zmian. Inni którzy odważą się na jakakolwiek oryginalność zostaną odrzuceni. Ludzie boją się nowości i zmian a wszystko co za tym stoi jest określone jako odchyłki od normy. Chcemy czy nie społeczeństwa w większości są konserwatywne przywiązane do raz poznanych schematów które traktują jak swoich rodziców i nie chcą żadnych zmian chociażby były to zmiany na lepsze i logiczne. It's my life – inne jest fikcją.

      Lubimy sobie pogadać i po narzekać to taka nasza rozrywka jak gra w szachy, bezpieczna i niby taka na poziomie.

      - No, no  polityka to taki poważny i skomplikowany temat :) .

      Lepiej zajmijmy się sobą, swoim życiem i swoim rozwojem ( w tym rozwojem duchowych). Jak zmienią się dusze ludzkie zmieni się też i duch społeczeństwa, zmieni się także życie na ziemi, ale polityka ma z tym mało wspólnego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Umarł Maciek, umarł, już leży na desce. Gdyby mu zagrali to podskoczył by jeszcze. Heeej!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 września 2011 15:58
  • wtorek, 13 września 2011
    • Kotlet schabowy

      Nie dawno czytałem na pewnym portalu o akcji ratowniczej w tatrach człowieka, który w czasie wspinaczki spadł ze ściany Mnicha. W akcji brał udział śmigłowiec TOPR.

      Wypadki w ekstremalnym środowisku, jakim są Tatry Wysokie zdarzały się i będą się zdarzać i nie ma w tym nic dziwnego. Dziwne były natomiast komentarze ludzi do tego artykułu. Mieli bardzo duży problem życiowy, że śmigłowiec ratował życie człowieka rzekomo z ich podatków i w ogóle, dlaczego ten człowiek poszedł w góry jak mógł siedzieć przed telewizorem. Człowiek poszedł w góry, bo to prawdziwa jednostka ludzka a nie kotlet schabowy siedządzy przed telewizorem na kanapie trzymający piwko, oglądający mecze i głupie seriale ( typowy serial powinien być o niczym oraz powtarzać w kółko te same wątki, aby przypadkiem nie zawyżyć poziomu intelektualnego i mózg nie zaczął pracować, ponieważ może to spowodować duży wysiłek u niektórych ludzi a tym samym spadnie drastycznie oglądalność) Wracając do gór ludzie chodzą w góry, ponieważ je kochają, są wrażliwi na piękno. Dają coś w stosunku do własnego życia, podejmując wysiłek o rozwój swojej psychiki i ciała na lepsze. Myślę, że góry zmieniają ludzi w kierunku pozytywnym. Często po raz pierwszy ludzie zauważają tam największą przyjaciółkę człowieka i zaczynają z nią się zaprzyjaźniać. Człowiek od narodzin posiada jednego największego przyjaciela, który do końca życia nigdy go nie opuści i jest zawsze za jego plecami. Jest to jego własna śmierć. Czasami warto ją zauważać i prowadzić z nią dialog, a wtedy dużo spraw staje się prostych i nie ważnych. Pokazuje kierunki, które są ważne i zmusza do myślenia. Człowiek nie akceptując śmiertelności swojego ciała, jest uzależniony od strachu do własnej śmierci, nie rozwija się w pełni duchowo i  nie czerpie z życia wszystkiego, co najlepsze.

       Równie dobrze mogą się irytować ci, co chodzą, lub wspinają się po górach, że z ich podatków są ratowani ludzie, którzy maja zawały. Jak by mniej siedzieli przed telewizorami a prowadzili bardziej aktywny i odważniejszy styl życia, było by duże prawdopodobieństwo że by ich nie mieli. Oczywiście ta teza jest głupia, ale pokazuję w odwrotnym kierunku ekstremalna głupotę i małostkowości ludzi komentujących wyżej przytoczony artykuł.

      Poza tym jest taka piosenka „ Lecę bo chcę …… ” i wara innym do tego :) .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kotlet schabowy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 września 2011 22:34
  • niedziela, 04 września 2011
    • Rysy na szkle nazywanym kryształem

      Stworzyliśmy różne dziwne rzeczy, politykę, religię, pieniądze, struktury cywilizacji. Równolegle wpadliśmy w pułapkę realności świata, który sami stworzyliśmy. Wszystkie te rzeczy są naszym wymysłem, stworzyliśmy je sami. Jednak dla ludzi stanowi to jedyną realną i niepodważalną rzeczywistość. Wybierając taką drogę człowiek przestał żyć dla siebie, zaczął żyć dla struktury.

       Zaczęły się tworzyć dziwne zjawiska metafizyczne np. typu depresja. Człowiek popada w depresje czując niewystarczającą aprobatę lub lęki przed nie akceptacją struktury do wizerunku siebie jako jednostki człowieka. Siła struktury polega na podziałach i ograniczeniach. Sztuczna rzeczywistość tworzy realność struktury. Jesteśmy odpowiednio programowani przez swój fikcyjno-realny świat. Świat, który sami tworzymy. Jeżeli przestaniesz wierzyć w realność miasta z klocków lego twoim ciałem systemu stanie się szuflada z podpisem „wariat” lub” opętany”. Mamy, więc odpowiednie szuflady stanowiące realność dla nie akceptacji prawdziwości naszej fikcji wymyślonej przez nas samych.

      Jeżeli fikcja jest prawdziwa równie dobrze możemy wprowadzić jako walutę wymianę energetyczną między ludźmi. Waluty, jeżeli nie były by dopisane do naszej fikcyjnej struktury stanowiły by tylko papierki z obrazkami (na co komu wielokrotności jednakowych papierków). Jeśli wprowadzimy ją do struktury stanie się prawdziwa. Dlaczego używamy tylko lewej półkuli mózgu, bo tylko ona istnieje dla struktury. Prawa jest nie potrzebna to tylko złudzenia i fantazje. Czy prawa półkula jest złudzeniem i fantazją? I tutaj zaczyna się prawdziwość zabawy w życie, gdy wymyślony stan rozstrzyga co jest realne a czego nie ma – z fikcji staje się prawdziwym i jedynym rzeczywistym światem człowieka. No cóż pozostaje nam sobie życzyć przyjemnych snów. Dziękuję i nawzajem :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Rysy na szkle nazywanym kryształem”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 września 2011 09:47
  • poniedziałek, 22 sierpnia 2011
    • Komediowy dramat

      Człowiek z natury jest cholernie strachliwą istotą. Po przez swoje lęki i ograniczenia widzimy świat w czarnych barwach i nie wierzymy w siebie jako duchowe stworzenia będące na superpozycji rozwoju wszechświata. Myślimy o tym, czego nie mamy, podniecamy się czarnymi wizjami roku 2012 i teoriami spiskowymi. Myśląc o tym nieustannie wysyłamy swoją energię w tym kierunku, tworzymy to i oddajemy temu swoją cześć. Powinnyśmy być mikro Bogami  mieć szacunek do siebie i innych stworzeń czuć swoją siłę i odwagę.

      Dużo osób w dzisiejszych czasach mówi o rozwoju duchowym, czwartych wymiarach i takim tam. Ktoś przejdzie do następnego wymiaru, ktoś zostanie w gorszej grupie i tak dalej. Jeżeli sami nie możemy sobie poradzić z własnymi lękami i małymi demonami ( które są stworami naszych emocji jako reprezentacja naszego wesołego przyjaciela diabła) ze strachu nakręcamy się czarnymi wizjami bo nie widzimy siebie jako doskonałych duchowych istot       – to nie próbujmy oceniać kto zasługuje na lepszy świat a kto jest jego nie godnym. Nie ma zespołu A ani zespołu B wszystką jest jednością, nie ma lepszych ani gorszych, głupich ani mądrych. Wszystko jest względne wobec swojego punktu odniesienia jednego, z nieskończonych możliwych pozycji w stosunku do swojego stałego istnienia w superpozycji. Pytanie gdzie kończy się duch człowieka a zaczyna się duch Boga i odwrotnie. Energia jest ciągłością nie ma końca ani początku.

      Mając to na uwadze dużo więcej możemy zrobić w swoim życiu rzeczy, które normalnie uważalibyśmy za niemożliwe, a zarazem będziemy czuć większy szacunek do siebie samych   a tym samym innych, przestaniemy budować klatki strachu i złych emocji. Wszystko, co nam jest potrzebne już dawno zastało stworzone ( potrzeba jest zapotrzebowaniem na istniejący wzorzec) wystarczy tylko odnaleźć to w sobie. Życie nie jest wcale takie poważne, za jakie chcielibyśmy je uważać, dlatego na siłę tworzymy dramat, aby się sztucznie przez niego dowartościować. Może, więc mniej wartości a więcej uśmiechu, wydaje mi się że tam na „górze” z naszych pseudo- dramatów i tak mają niezłe jaja :) .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Komediowy dramat”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 sierpnia 2011 14:37
  • środa, 10 sierpnia 2011
    • Wiara w spodnie i koszulę Boga

      Paradoksem w świecie jest że ludzie toczą wojny, celebrują i wierzą w koszule i spodnie Boga a nie w samą jego istotę. Na świecie są różne religie, a każda przedstawia w oczach wierzących prawdziwego Boga. Jeżeli Bóg jest prawdziwy jest jedyny w swoim rodzaju to nie może być też w żadnej religii, ponieważ by to oznaczało że reszta jest nie prawdziwych, a tym samym większość ludzi została oszukana i  skreślona pod względem rozwoju duchowego ( nie wybrali odpowiedniej bramki i samochód im przejechał koło nosa :)  ). Bardziej prawdziwe jest  to że każda religia jest prawdopodobna ale jako jego ubranie, a prawdziwa dla ludzi którym nie chce się rozwijać, lub  nie lubię abstrakcyjnego myślenia ( jednej z największych możliwości człowieka, jeżeli umiejętnie połączymy je z intuicją).

      Idziemy więc do naszych świątyń jak na pokazy mody widzimy krawat i koszulę pod postacią przypowieści i obrazów i cieszymy że poznajemy Boga. Konkretnie nic nie wiedząc na temat tego osobnika co te ubranie założył dla tej religii, ważne że wierzymy w jego spodnie które w tej religii jego przedstawiają. Jeżeli wszystkie dusze ludzkie są cząstką  tej samej energii. Duch Boga został podzielony jest w każdym z nas, a to tego żeby go poznać nie trzeba żadnej religii. Wystarczy trochę miłości do siebie i innych ludzi, trochę samotności z samym sobą i dużo pracy ze swoim wnętrzem.  Nie musimy jednak się męczyć możemy zachwycać się koszulą i krawatem to jest dużo prostsze, ale często bardzo toksyczne.  

      Wystarczy czasami się zatrzymać przestać odbierać świat zewnętrzny i spróbować poczuć (może dopiero po raz pierwszy w życiu) kim jest ta osoba w środku, dlaczego w ogóle jej nie znam i nie słyszę. Z kim się tam spotyka i jakich ma przyjaciół. Czy oni chcieli by coś mi w ogóle powiedzieć ....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wiara w spodnie i koszulę Boga”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      środa, 10 sierpnia 2011 21:05
  • wtorek, 02 sierpnia 2011
    • Sprzedawcy opakowań

      Nasz wybór można przyrównać do stanu nieustalonego układu scalonego. Odnosimy się do swoich decyzji jako świadomych, natomiast tyle mają wspólnego ze świadomością, co obserwator z obiektem obserwowanym.

      Ciężko nam przychodzi określenia zasobu czynników świadomych stanowiących zbiór elementów sprawujących kontrolę nad naszym wyborem, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Większość stanowią elementy i inspiracje naszej podświadomości. Czujemy ze zrobimy tak, przekonujemy się do tej decyzji pod wpływem nacisku strachu, lenistwa, zwątpienia, cierpienia, braku energii, zobojętniania, słomianego zapału, ciekawości, potrzeby szukania, itp. Jednak do naszego wyboru staramy dopasować racjonalne czynniki. Gdy dokonujemy wyboru jesteśmy świadomi w pełni tylko tej części tego procesu. Aczkolwiek w tym momencie nasz wybór jest już dokonany, teraz tylko ubieramy go w ładne opakowanie. Idąc dalej tym tropem można stwierdzić że nie jesteśmy zdolni do zobaczenia realnych własnych wyborów tylko ich opakowań, znacząco odbiegające od swoich zawartości. Myślimy i opowiadamy o rzeczach  które nie istnieją we wszechświecie, istnieją w naszej głowie ale tylko jako puste opakowania. Żeby kupić produkt nie jest ważna zawartość najważniejsze jest opakowanie. To najbardziej cieszy człowieka ładne opakowanie do bezpiecznego, bez udziwnień życia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Sprzedawcy opakowań”
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 sierpnia 2011 19:58
  • piątek, 29 lipca 2011
    • Ego teatr złudzeń cz. 2

      Teoretycznie człowiek ma nieograniczone możliwości samo kreacji oraz tworzenia własnej rzeczywistości,  jeśli jednak będziemy odpowiednią długo z tą teorią pracować, dojdziemy w pewnym momencie do wniosku że do końca nie jest ona prawdziwa. Rzeczywiście nasz duch jeżeli jest rozwinięty powinien mieć takie szerokie możliwości. Problem polega na tym że w życiu codziennym człowieka nasz duch czyli MY odgrywamy szczątkowa rolę. Dla małej grupy oświeconych szczęśliwców może połowiczną. Nasz mózg pracuje na podstawie programów wspomnień i skojarzeń. My w większości wypadków jesteśmy biernymi obserwatorami. Jednak żeby było ciekawej mamy złudzenie że to jest nasze świadome życie i świadome decyzje. Jesteśmy wręcz o tym przekonani.

       Zobrazowanie tej tezy będzie najlepsze na prostych, lecz ogromnych pragnieniach większości ludzkości. Chcemy być atrakcyjni dla siebie i innych, mieć więcej energii. Dużo ludzi realizuje niesamowite szopki aby schudnąć - pytanie ilu z nich to się udaje. Ci co nigdy nie lubili uprawiać sportu nagle robią się na chwilę wielkimi sportowcami. Dzieci chcą umierać młodo robią w tym celu głodówki lub ograniczają w sposób drastyczny swoje składniki budulcowe. Jeżeli ich głodówka to potrzeba ducha i  są na tyle przygotowani i zaawansowane duchowo, aby pokryć brak pożywienia fizycznego energią duchową dla ciało fizycznego to wszystko ok. Wiąże się z tym że trzeba najpierw w niego uwierzyć prowadzić odpowiedni styl życia, do tego praktykować jego rozwój przez odpowiednie techniki. Wtedy myślę że ma to sens i człowiek ma dużo z tego wynieść dobrego w innym przypadku jesteśmy skazani na przegraną.

      Nawet jeżeli osiągniemy sukces na rok lub dwa potem dokładnie zapłacimy za to z nawiązką.  Każdy sztuczny program jest wytworem naszego ego połączony z zapłatą dla naszej podświadomości (naszego kochanego diabła). Warunki są proste takiego programu

      - jeśli tak bardzo ci na tym Ci zależy że robisz utopijne rzeczy na które nie jesteś w ogóle przygotowany(a) i których nie czujesz duchowo, to za tak ważną sprawę później weźmiemy to i tamto.

      Oczywiście świadomy duch czyli my lub średnie ja nie ma „o tym i tamtym” później żadnego pojęcia. (80% naszego mózgu natomiast stanowi podświadomość i wystarczy że ona ma o ty pojęcie :) ).

      Sportowcy na siłę. Jest moda na jakiś sport i wszyscy zaczynają być tego pensjonatami np. bieganie chodzenie i machanie kijami itp. Pytanie brzmi czy to czujesz. Czy czuję to twoje ciało. Czy przez ten ruch wyrażasz siebie, swoją psychikę, a może robisz z siebie małpę albo robocopa. Powtarzając bezmyślne na siłę określone sekwencję. W skrócie czy cię to zajebij… kreci czy robisz to z przymusu, nie chcę ale..  Wynikiem takiej zabawy może być ból głowy ospałość. Nasza dusza jest też naszą energią lepiej więc ją nie wku.., bo będzie grała w przeciwnej drużynie. Sport daje ludziom wiele radości i energii jeśli pokrywa się z ich osobowością, zainteresowaniami  i współpracuje z ich ciałami. Staje się katalizatorem złych emocji równocześnie ucieleśnieniem swojego „JA”. A tak na zakończenie tej części jakiś ruch na co dzień jest potrzebny naszemu ciału pytanie właśnie jaki jest potrzebny nam :).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      piątek, 29 lipca 2011 17:15
  • wtorek, 19 lipca 2011
    • Teatr komercji

      Ludzie uwielbiają nadawanie etykietek i życie pod postacią szufladek. To jest dobre a to złe, to jest coś warte a to nie. Daliśmy narzucić sobie pojęcie i wartość marki. Czym naprawdę jest marka. Droga i dobra polityka marketingowa w stosunku do promocji określonej nazwy i obrazu firmy ( w sumie mało związanego z  rzeczywistością). Realnie działa to na zasadzie że za markę przepłacamy my kupujący ponieważ chcemy dalej by spełniała nam nierealne narzucone wyobrażenia, czyli aby bajka trwała dalej ponieważ jest pięknie ( nieważne że to złudzenie).

       Większość rzeczy na świecie jest wytwarzane w tych samych krajach ( gdzie to się robi najszybciej i najtaniej), z tych samych komponentów i na tych samych taśmach. Czym się różnią, nazwą firmy i opakowaniem oraz „wysokością półki” – nie mylić z marką. Każda firma ma wachlarz modeli zróżnicowanych  przedziałowo pod względem cenowym, materiałowym i technologicznym adresowanych do poszczególnych odbiorców ( pseudo firm krzak oczywiście nie biorę pod uwagę). Rozwijając się dalej możemy  przełożyć to na hierarchię świata. Jeżeli nasza super marka światowa U.S.A  dwa, trzy lata temu odkryła u siebie wielki kryzys ekonomiczny, to przez te dwa lata cały świat się zastanawiał jakby przełożyć go na własne podwórko. My też chcemy być jak nasz super bohater. Panikujmy narzekajmy szukajmy syndromów choroby na pewno jakoś nam się uda też zachorować. Dlaczego miało się nie udać, udało się, całemu praktycznie światu się udało. Lekarze wystawiają diagnozę:

      - Pan jest poważnie chory  2 miesiące, może 3......., pozostaje już tylko stan agonii.

      Werdykt został określony to państwo jest jeszcze ok a te już nie, stawiamy krzyżyk wycofujemy kapitał, osłabiamy jego majątek walutę i do przodu. Światowa wielka bajka trwa nadal w ramach teatru iluzji i głupoty. Zjedźmy się nawzajem jak najszybciej aby nie zostać ostatnim elementem który nie będzie umiał  zjeść się sam. Jest  tak przecudownie i tak naukowo :).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nietoperz939
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 lipca 2011 20:06